|
Biuletyn Speleoklubu Tatrzańskiego DEWIATOR 18 |
|
|
„Karty Taternika?”
W związku z wejściem w życie znanego już wszystkim rozporządzenia w
sprawie uprawiania alpinizmu chciałbym
na łamach naszego pisemka poruszyć temat ograniczeń formalno-prawnych
jakie ciążą na osobach, które chciałyby w Polsce uprawiać
wspinaczkę lub taternictwo jaskiniowe. Ktoś napisał, że oto powstały
przepisy, które regulują zasady wszelkich form wspinaczki w naszym
kraju wypełniając dotychczasową lukę prawną w tej dziedzinie. Luki
prawnej być może już nie ma ale czy rzeczywiście po tak
przeprowadzonych zmianach można odetchnąć z ulgą? Po wejściu w życie rozporządzenia (Rozporządzenie Rady Ministrów z
dnia 27 listopada 2001 w sprawie uprawiania alpinizmu) określono kto,
gdzie i na jakich zasadach może się wspinać czy też chodzić po
jaskiniach. Utworzono 6 rodzajów „kart alpinistycznych”
– cztery taternickie, jedną kartę wspinacza a także jedną kartę
narciarza wysokogórskiego. Wszystkie karty, łącznie z Kartą
Taternika mają już charakter ogólnokrajowy to znaczy, że chcąc się
wspinać lub uprawiać taternictwo jaskiniowe w dowolnym miejscu w
Polsce musimy posiadać właściwy „papier”. Wymienione
dokumenty pełnią rolę pozwolenia na uprawianie tej czy innej formy
alpinizmu a nawet narciarstwa wysokogórskiego. Obywatele polscy wspinający
się za granicą są także obowiązani do posiadania stosownego
dokumentu a to dlatego, że polskie prawo obowiązuje polskich obywateli
na całym świecie! Dla każdej z kart określono co może robić jej właściciel. To
znaczy, że posiadacz karty wspinacza może to a to (odsyłam do w/w
rozporządzenia), mając kartę taternika możemy więcej, kartę
taternika zwyczajnego jeszcze więcej a gdy jesteśmy posiadaczami karty
narciarza wysokogórskiego możemy nawet chodzić po górach z nartami
na nogach. Jednak już na samym początku nasuwa się pewna refleksja.
Pierwotnie Kartę Taternika stworzono w celu kontroli ruchu
wspinaczkowego i jaskiniowego na obszarze Tatrzańskiego Parku
Narodowego... Jak widać autorzy rozporządzenia, które ma regulować
wszystkie formy aktywności wspinaczkowej w całym kraju czerpali pełnymi
garściami z uregulowań odnoszących się pierwotnie tylko do obszaru
chronionego. W tym samym rozporządzeniu czytamy, że osoba nie posiadająca żadnej z
wymienionych kart może wpinać się na sztucznych ściankach oraz na
skałkach, po drogach wyposażonych w stałą asekurację. Co to
oznacza. A chociażby to, że taka osoba nie może zarzucić sobie nawet
wędki na jakiejś skale o ile owa skała nie jest obita żelastwem od
dołu aż po samą górę (łącznie ze stanowiskami). Nie mając karty
taternika jaskiniowego nie możemy wchodzić do żadnej z jaskiń na
terytorium Polski i świata, w której przydaje się znajomość posługiwania
się specjalistycznym sprzętem. Mało tego, chcąc się wspinać
zostaliśmy zobowiązani do używania tylko i wyłącznie sprzętu
atestowanego (zakładając, że kartę już mamy). Słusznie zauważono,
że jeśli zakazano nam używania sprzętu bez odpowiednich certyfikatów
bezpieczeństwa to nie ma mowy o wspinaniu bez owego sprzętu w ogóle
czyli o wspinaniu się bez asekuracji. Czyli koniec żywcowania! Co teraz? W wyniku rozszerzenia terytorium, na którym wspinacze i
„jaskiniowcy” zobowiązani są do posiadania stosownego
dokumentu znacznie większa ilość osób została postawiona wobec
wyboru albo kurs – drogie szkolenie albo do domu! Czy można więc
dziwić się emocjom mając na uwadze jakie kontrowersje karta wywoływała
i wywołuje nadal w samych Tatrach. W końcu pod wieloma względami
Tatry to terytorium o charakterze enklawy, w której wspinacze i nie
tylko bo także turyści, naukowcy a nawet sami pracownicy Parku są
determinowani dobrem przyrody. Na pewno taka czy inna forma kontroli
ruchu wspinaczkowego w Tatrach będzie istnieć zawsze a nasze
uprawnienia mogą być skontrolowane w ten czy inny sposób. Obszar
Parku Narodowego wymusza pewne ograniczenia i wspinacze nie są i
najprawdopodobniej nigdy nie będą uprzywilejowani. Po prostu trzeba się
dostosować lub też pogodzić z możliwością uszczuplenia swojego
portfela. Zupełnie inna historia dotyczy obszarów położonych poza Parkami
Narodowymi, na których występują mniejsze lub większe pozostałości
Oceanu Tetydy. W praktyce skałki mogą występować i występują nawet
na prywatnych gruntach – podobnie z jaskiniami. Pytanie zatem brzmi czy tworzenie tak sformułowanych przepisów odnoszących
się do szeroko pojętego wspinactwa czy to powierzchniowego czy
podziemnego na obszarze całego kraju jest celowe? Dlaczego wszystkim
nakazuje się udział w specjalistycznych i kosztownych kursach. Takie
rozwiązanie zrozumiałe jest (też nie dla wszystkich ale to już jest
kwestia edukacji) w aspekcie ochrony przyrody. Na obszarze Tatrzańskiego
Parku Narodowego istniały i istnieją tego typu ograniczenia ale
stosowanie tychże paragrafów wobec wszelkiej działalności
wspinaczkowej w całej Polsce wydaje się być nieprzemyślane. Według
mnie jest to ograniczanie wolności człowieka. Wspinając się narażamy
przede wszystkim siebie samego i sami powinniśmy mieć możliwość
decydować o swojej edukacji w tej dziedzinie. To nie jazda samochodem.
Owszem czasem działa się w grupie i swoim działaniem sprowadza ryzyko
dla pozostałych członków tejże grupy (np. akcja w jaskini) lecz każdy
ma przecież świadomość z kim spędza swój wolny czas. Równie
dobrze można zamknąć dostęp do kąpieli w rzece wszystkim, którzy
nie mają ukończonego specjalistycznego szkolenia w zakresie nauki pływania
i niebezpieczeństw jakie niesie ze sobą woda. A zatem kursy i
szkolenia tak jak najbardziej ale dobrowolnie gdyż taki jest charakter
alpinizmu. Poza tym dlaczego nie stworzy się podobnych wymogów w stosunku do
turystów chodzących po górach. Co roku setki tysięcy ludzi rusza w
Tatry, nierzadko wysoko, czasem w zimie nie mając zielonego pojęcia o
tym jak należy się przygotować i w jaki sposób unikać niebezpieczeństw.
Dlaczego w swoim własnym i bardzo małym ogródku utrudniamy sobie życie? Ponadto kilka drobnych uwag. Po pierwsze w jaki sposób ustalić granicę
pomiędzy zaawansowaną turystyką gdzie nie ma tego typu przepisów a
„niedzielnym taternictwem”? Czy wyjście najprostszą drogą
na Batyżowiecki Szczyt to jeszcze turystyka tzw. kwalifikowana czy już
taternictwo? W jakim stopniu nowe przepisy miałyby być egzekwowane na terenie całego
kraju nie wspominając np. o Madagaskarze?! Nie do końca przemyślany jest także jeden z paragrafów nowego rozporządzenia
przyznającym karty taternika i taternika zwyczajnego członkom TOPR.
Kolejne kursy i szkolenia w Pogotowiu Tatrzańskim są prowadzone
faktycznie na wysokim poziomie lecz ich zakres jest na ogół rozbieżny
z tym co wymagane jest przez PZA. Zatem po co takie przepisy? To nie ta
kolejność! Wydaje się, że to właśnie kandydat chętny do wstąpienia
w szeregi TOPR powinien szczycić się odpowiednimi kwalifikacjami
potwierdzonymi przez PZA! Jest jeszcze druga strona medalu. Nie ukrywam, że przede wszystkim to o
czym napiszę poniżej skłoniło mnie do tego aby publicznie skomentować
nowe przepisy. Mianowicie boję się skutków wprowadzenia w życie
owego rozporządzenia dla samego środowiska. Boję się powrotu do
przeszłości i tego co jak się wydawało zostało raz na zawsze
odrzucone. Nie ważne kim jesteś, ważne że nie masz tej czy innej
karty. Wdrożono w życie wizję, w której odpowiednia karta czy też
jej stopień decyduje o uprawnieniach zawodnika. Niestety jest to ślepa
uliczka. Podążając ją będzie trzeba stwarzać nowe stopnie gdyż siłą
rzeczy ludzie wkręceni w całą tę maszynerię będą chcieli zdobywać
kolejne szczeble „kariery wspinaczkowej” aby być jak
najlepiej notowanymi i mieć coraz większe możliwości działania. W
konsekwencji to komisja egzaminacyjna PZA będzie określać jak dobrze
jesteś w danej chwili przygotowany, na co cię stać, na jak wielką górę
możesz się wybrać, z kim pójść i na jak długo. Taki model
ruchu wspinaczkowego w Polsce może się podobać tylko nielicznej
grupie ludzi. Wprowadzenie tego typu paragrafów zabije to co w
alpinizmie jest najważniejsze i najpiękniejsze a mianowicie swobodę
działania, indywidualizm i odrębność każdego z nas w postrzeganiu
siebie w górach. Najprawdopodobniej samo życie zmusi część ludzi do skończenia tego
czy owego kursu chociażby dlatego, że prędzej czy później w Polsce
zacznie w normalny sposób funkcjonować system ubezpieczeń od następstw
wypadków lub kosztów akcji ratunkowej – mam nadzieję. W tym
wypadku czysta ekonomia zachęci klientów zakładów ubezpieczeniowych
aby skończyć dajmy na to kurs tatrzański. W przeciwnym wypadku
ubezpieczyciel zażąda wysokich składek gdyż będzie miał prawo do
postrzegania swojego klienta jako laika który idąc w wysokie góry ma
wielkie szanse ulec wypadkowi. Z kolei brak ubezpieczenia byłby wtedy
narażaniem się na koszty akcji ratunkowej w górach, w jaskini, może
nawet na skałach ale o tym powinien decydować rozsądek osoby
zainteresowanej. Wiadomo, że nie każdy będzie takiego ubezpieczenia
potrzebował. Jeśli ubezpieczenia staną się powszechne będą także
tanie a o to przecież chodzi. Na pewno parki narodowe atrakcyjne dla wspinaczy lub „jaskiniowców”
z powodu swoich specjalistycznych walorów środowiska przyrodniczego będą
wymagać odpowiednich certyfikatów z co najmniej dwóch powodów. Po
pierwsze aby zmniejszyć oddziaływanie człowieka poza szlakami
turystycznymi (mniejsza ilość zawodników z papierami) a po drugie aby
zminimalizować ryzyko wystąpienia akcji ratunkowej – czasem poważnej,
wieloosobowej i wielodniowej – na przykład w jaskini. Z pewnością wszyscy mamy wizję najlepszego, w naszym mniemaniu, modelu
funkcjonowania ruchu wspinaczkowego w naszym kraju. Zdaję sobie sprawę
ze złożoności problemu i z potrzeby pewnych uregulowań prawnych ale
można to zrobić w różny sposób. Według mnie PZA jako organizacja
nadrzędna powinna kontrolować poziom szkolenia w poszczególnych
klubach taternickich i jaskiniowych w Polsce. Każdy kto ma ochotę
powinien mieć możliwość uczestniczenia w specjalistycznym kursie
prowadzonym przez kwalifikowanych instruktorów, po skończeniu którego
uzyska odpowiednie dokumenty potwierdzające jego umiejętności. Na
pewno jednak decyzja o przystąpieniu do wybranego kursu powinna być
sprawą wyboru każdego z nas. Paweł Orawiec
|
|
|
|
|
|
Spis treści |
![]() |
|
powrót na stronę główną |
![]() |
|
strona Stowarzyszenia Speleoklub Tatrzański |
![]() |
Speleoklub
Tatrzański Zakopane |
|
stronę redaguje: Grzegorz
Albrzykowski |
|
Zaktualizowana 18-02-2003